Umysł, który przekracza granice ciała.

Podczas spotkania rozmawialiśmy o być może najbardziej ekscytujących doświadczeniach, jakie zdarzają się ludziom – doznaniach pobytu poza ciałem (OBE – out body experience), nazywanych też exterioryzacją.

Czy rzeczywiście w pewnych sytuacjach nasz umysł, lub, jak to interpretują niektórzy, to, czym w swej istocie jesteśmy – dusza, duch może opuszczać ciało? Jedni, związani głównie z u nurtem paranauki twierdzą, że tak. Inni, związani głównie z nurtem współczesnej nauki oficjalnej, uważają, że to iluzja wygenerowana przez nasz mózg. Być może to iluzja, być może dowód na to, że nasze istnienie jest niezależne od ciała, niemniej przeżycia te są niezwykle interesujące. Bywa, że zdarzają się spontanicznie, tak jak zdarzyło się to Robertowi Monroe, mieszkającemu w Wirginii biznesmenowi, posiadaczowi własnej stacji radiowej.

Monroe, pochodzący z rodziny akademickiej, wykształcony i inteligentny, był racjonalistą twardo chodzącym po ziemi, który ze swoimi doznaniami udał się przede wszystkim do lekarza rodzinnego z obawy przed jakimś uszkodzeniem mózgu. Jednakże z czasem to, co go spotykało od 1958 roku, kiedy doświadczył swoich pierwszych podróży „poza ciałem” zmieniło jego pogląd na świat. Odczuwany na początku strach, przerodził się w ciekawość, która popchnęła go do dalszych eksploracji tych niezwykłych doznań. Swoje przeżycia opisał w przetłumaczonej na język polski trylogii: Podróże poza ciałem, Dalekie podróże, Najdalsza podróż. Założył też własne centrum badawcze – Instytut Monroe i tak w 1972 roku badania naukowe nad zjawiskiem OBE stały się faktem.

W założonym przez siebie Instytucie, wraz z zespołem naukowców: fizyków, biologów, biochemików, psychologów i psychiatrów Robert Monroe nie tylko badał doznania OBE, ale też opracował technologie Hemi-Sync®) (ang. Hemispheric Synchronisation – synchronizacja półkul) umożliwiające ustrukturowaną, systematyczną pracę prowadzącą do osiągania poszerzonych stanów świadomości.

Zastosowanie technologii Hemi-Sync® jest bardzo szerokie i nie ogranicza się tylko do wspierania uzyskiwania stanów OBE. Praktycznie mogą być one wykorzystywane w każdej dziedzinie życia, nie tylko w obszarach mentalnych, z którymi synchronizacja półkul mózgowych jest zazwyczaj kojarzona, ale również na płaszczyźnie zdrowia fizycznego i emocjonalnego. Specjalnie opracowane zestawy wspomagają ciążę i poród, regenerację organizmu, podnoszenie odporności, zdrowienie, zwalczanie bólu, kontrolę wagi, uczenie się, zmianę nawyków, budowanie wysokiej oceny i osiąganie sukcesów w biznesie, rozwiązywanie problemów, służą medytacji i rozwojowi duchowemu, a także przygotowują do śmierci i umierania. 40-letnia historia istnienia tej techniki potwierdziła już jej praktyczną skuteczność w wielu obszarach, a stale badane są nowe, dzięki czemu baza zastosowań stale się powiększa. Każdy z sięgających po tą technikę użytkowników może odkryć dziedzinę, w której okaże się ona dla niego niezwykle skuteczna i przydatna.

Doznania OBE zdarzają się ludziom na całym świecie, oczywiście Polakom też. Zdarzyły się np. Darkowi Sugierowi ze Świdnika, nauczycielowi wychowania fizycznego, dyplomowanemu ratownikowi i dobrze prosperującemu biznesmenowi, ojcu rodziny, który w Internecie napisał o sobie: „Normalny zwykły Polak, nawet patriota, no może trochę niestandardowy przez te swoje upodobania do OBE. A na co dzień lubię ćwiczyć z ciężarami. No dobra, przyznam się do innej słabości, gry rpg i piwko.”

Darek Sugier, posługujący się w sieci pseudonimem OBE Maniak, swoje doznania opisał w książce: „Miłość i wolność poza ciałem”. Mamy też w naszym kraju Stowarzyszenie Obenautów Polskich.

OBE od dawna są znane wschodnim joginom, którzy uważają, że dopóki człowiek się nie przebudzi ku uświadomieniu sobie swej rzeczywistej istoty, mającej realne życie niezależne od ciała, które będzie trwać pomimo jego zniszczenia, nie jest zdolny zrozumieć gdzie leży źródło jego sił.

Może było to dobre dla Monroe, joginów czy kilku obemaniaków, ale czy dla nas, statystycznych, racjonalnie myślących, ufających głównie nauce ludzi XXI wieku, w dobie komputerów, komórek, fast-foodów i hipermaketów, ma sens zagłębianie się w odmienne stany świadomości takie jak OBE i jaką wartość może to mieć dla naszego codziennego, zabieganego życia? Osoby ich doświadczające podają, że dzięki nim uzyskały wyzbycie się lęku przed śmiercią, widzenie własnego życia w szerszej, ponadczasowej perspektywie, lepsze zrozumienie innych ludzi, większy dystans do problemów i trudności, rozwinięcie umiejętności traktowania ze swoistym poczuciem humoru życia w jego różnorodnych, nie zawsze jasnych barwach.

Minusem doświadczania stanów OBE było odczucie bycia ograniczanym przez ciało, które niektórzy po tego typu doznaniach zaczęli postrzegać jako rodzaj ciasnego więzienia, a ten świat tracił dla nich na wartości. Pojawiała się silna tęsknota za wolnością doświadczaną w stanach OBE i niechęć do życia cielesnego.

Części ludzi stany OBE zdarzają się w sposób niekontrolowany, znacznie trudniej jest nauczyć się osiągać je w sposób świadomy i zaplanowany. Podstawową barierą przed ich eksploracją jest lęk. Ludzie obawiają się głównie tego, że mogą nie wrócić do ciała. Okazuje się jednak, że póki ciało może nas nosić, nie jesteśmy w stanie go na dłuższą metę opuścić. Przekonanie to opiera się, m.in. na doświadczeniach osób, które z różnych powodów, np. przeżywanych w życiu trudności, chciały pozostać po „tamtej” stronie i zawsze zostawały ściągnięte z powrotem do ciała. Kolejną obawą jest wizja możliwości zajęcia ciała podczas nieobecności właściciela przez inny byt. Okazuje się, że to również nie jest możliwe, gdyż każda istota posiada swoisty kod wibracyjny, stanowiący rodzaj „klucza” do ciała, co uniemożliwia zajęcie go przez inną istotę.

Choć wszyscy mogą te stany osiągnąć, błędem jest jednak myślenie, że ich eksploracja jest bezpieczna i wskazana dla wszystkich. Jeśli takimi rzeczami zajmują się ludzie o dobrze zintegrowanej i rozwiniętej osobowości – nie jest to z reguły dla nich (po pokonaniu własnych lęków) czymś mogącym powodować trudności w codziennym życiu, a wręcz bywa pomocne. Monroe dożył 80 lat i zmarł śmiercią naturalną, o ile zapalenie płuc można uznać za naturalne. Jednak nie są to „zabawy” dla osób niedojrzałych. Niebezpieczne jest nie samo OBE, ale to, co takie doznania robią z niedojrzałymi osobami (ryzyko oderwania od rzeczywistości, ucieczki od trudności życia codziennego, powszechnie nazywane „odlotem”). Poza tym, to nie tak łatwo jak połknąć tabletkę, nawet z technologią Hemi-Sync® wymaga sporo pracy i dyscypliny, na jakie z reguły osoby niedojrzałe nie stać i to stanowi swoiste zabezpieczenie. Na wschodzie poważni nauczyciele, nie posuwają się, jeśli uczeń jakiejś elementarnej wiedzy dobrze nie przyswoił, co wymaga często wiele czasu i ćwiczeń. Nie jest też wskazane rozszerzanie stanu świadomości na inne obszary, jeśli z obszarem dostępnym obecnie człowiek sobie jeszcze dobrze nie radzi.

Gliwice, 20.06.2013

Prowadziła: Elżbieta Łowińska (Kilka zdań na temat Darka Sugiera i joginów wtrąciła Krystyna Kozikowska-Koppel)

Opracowała: Krystyna Kozikowska-Koppel, Koordynator programu Inspirujące Czwartki

Jeśli okaże się, że zgłębianie opisanych stanów jest interesujące dla grupy 10-20 osób, istnieje możliwość zorganizowania warsztatów. Osoby zainteresowane zapraszamy do kontaktu nr telefonu 884-352-244, adres mailowy podany w zakładce KONTAKT oraz bezpośrednio  w biurze  Centrum Inicjatyw Społecznych przy Barlickiego 3. Jeśli zdarzyły Ci się podobne doświadczenia i chciałbyś z kimś o tym porozmawiać, możesz skontaktować się z naszym CIS-owym psychologiem.