Rozwój umiejętności psychologicznych – wyzwanie naszych czasów

Cywilizacja z jednej strony ułatwia nasze życie, z drugiej stawia nas przed wyzwaniami, jakich nie znali nasi poprzednicy. Aby przetrwać naszym przodkom wystarczała umiejętność walki i ucieczki. Osoby, które nie rozwinęły ich w dostatecznym stopniu najczęściej szybko opuszczały ten świat. Balansujące na skraju przetrwania wspólnoty pierwotne nie mogły sobie pozwolić na opiekę społeczną czy urzędy pracy. Sprawa była prosta, albo myśliwy upolował zwierzę albo chodził głodny. Dzisiejsze skomplikowane społeczeństwa otaczają swoich członków systemem zabezpieczeń, ale równocześnie wymagają coraz bardziej subtelnych umiejętności, z którymi niestety się nie rodzimy. Znaczna ich część to umiejętności psychologiczne. Podstawowym problemem jest to, że ich braku nie odczuwamy bezpośrednio. Dają za to o sobie znać w obniżeniu jakości codziennego życia, braku satysfakcjonujących związków, nerwicach, depresjach, lękach, obniżeniu odporności na choroby, podejmowaniu decyzji niosących ból i cierpienie, trudności w znalezieniu satysfakcji zawodowej. Z drugiej strony, ich brak nie powoduje zagrożenia życia, można bez nich jakoś przetrwać, choć jest to często życie bez smaku, szczęścia i poczucia spełnienia, mało efektywne.

Raport UNICEF, prezentowany również w polskiej telewizji w 2002 roku, podawał niepokojące dane: co piąte dziecko na świecie ma problemy psychiczne, niezależnie od stopnia zamożności kraju i szerokości geograficznej. Zagrożenie na świecie urosło już do tego stopnia, że po raz pierwszy w roku 2002 Kongres USA przeznaczył specjalną pulę pieniędzy na psychologiczną edukację i treningi.

Z drugiej strony, z badań naukowych wynika, że większość ludzi nie wykorzystuje znacznej części swoich możliwości, a także, że jesteśmy w stanie z sposób zamierzony i świadomy kształtować własną osobowość, rozwijać psychologiczne umiejętności w znacznie większym zakresie niż to robimy pod wpływem życiowych doświadczeń. Korzystając z dostępnej obecnie wiedzy, opracowano i wypróbowano dziesiątki sposobów mogących uczynić nasze życie łatwiejszym, efektywniejszym, dającym więcej zadowolenia.

Wiedza o związkach pomiędzy naszym światem psychicznym a otoczeniem wciąż jednak należy do wąskiego grona specjalistów. Przeciętna osoba nawet nie zdaje sobie sprawy w jakim stopniu jej los i poczucie szczęścia i spełnienia zależy od jej umiejętności psychologicznych i psychicznego rozwoju.

Mamiony przez reklamy człowiek wciąż upatruje źródeł satysfakcji w gromadzeniu zewnętrznych gadżetów. Jednak, mimo iż konsumuje coraz więcej, często odczuwa wewnętrzny niedosyt. Spełnienie materialne poprzez posiadanie różnych dóbr daje zadowolenie na poziomie zmysłów. Na poziomie psychiki, jednak potrzebujemy innego rodzaju zaspokojenia, którego nie zapewnią materialne luksusy. Jeden ze znanych nauczycieli duchowych zawarł to w słowach: „Cóż człowiekowi po tym, choćby cały świat zyskał, jeśli samego siebie straci.”  Ludzie próbują wciąż odkrywać, zdobywać i zmieniać otaczający świat, ignorując fakt, że do odkrycia, zdobycia i zmiany pozostaje cały świat wewnętrzny. Nie znając siebie i nie rozumiejąc siebie człowiek błądzi w psychicznej mgle. Próbuje uczynić otaczający świat coraz doskonalszym i bardziej przyjaznym, ale jego działania coraz bardziej naruszają zdolność przyrody do podtrzymywania życia. Dążenie do narzucenia rozwoju całemu otoczeniu pozostaje w głębokiej dysharmonii z unikaniem rozwoju własnego wnętrza.

Kiedyś niezwykle trudno dostępna, przekazywana w głębokiej tajemnicy, wiedza o rozwijaniu własnych psychicznych możliwości jest dziś ogólnodostępna, zalega półki księgarń, jest oferowana w postaci, często dotowanych i przez to tanich lub wręcz bezpłatnych programów szkoleniowych. Można mieć dostęp do najbardziej wysublimowanych metod i technik.

Nauka nie znalazła jednak dotąd odpowiedzi na pytanie dlaczego, mimo dostępności wiedzy ułatwiającej życie, większość ludzi nigdy nie próbuje kupić żadnej książki na ten temat, ani nie interesuje się szkoleniami. To zadziwiające natomiast, ile godzin ludzie spędzają na zajęciach, które nie tylko nie podnoszą, ale wręcz obniżają jakość ich życia.

Rozwój cywilizacji uwolnił ludzi od wielu zajęć i dał im wolny czas, w ilości wcześniej nie spotykanej. Następnie wymyślono szereg gadżetów służących „zabijaniu” tego czasu, które cieszą się dużym powodzeniem. Stworzono technologie przedłużające życie i dające więcej czasu na rozwój, starsi ludzie zostali uwolnieni od konieczności pracy przez systemy emerytalne. A równocześnie wiele osób ten cenny pozyskany czas przeznacza na… skracanie sobie życia. Na każdej np. paczce papierosów pisze wyraźnie, co palenie robi z organizmem np.: „Palenie zabija”, albo: „Palenie tytoniu powoduje śmiertelnego raka płuc.”, albo: „Palenie poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu.” Można by domniemywać, że widocznie palacze po prostu stawiają sobie za cel zabić się, albo wyhodować sobie śmiertelnego raka płuc, co na jedno wychodzi, albo zaszkodzić sobie i innym. Obciążające układ krążenia wielogodzinne siedzenie przed telewizorem i bodźcowanie układu nerwowego pełnymi przemocy scenami również nie sprzyja zdrowiu. Fakt, że ludzie spędzają więcej czasu i wydają więcej pieniędzy na niszczenie zdrowia niż jego podtrzymywanie czy rozwijanie wydaje się paradoksalny.

Pytani dlaczego nie korzystają ze szkoleń, ludzie często podają dwa wytłumaczenia: „nie mam czasu” i „nie mam pieniędzy”. Ale kiedy porównamy ceny szkoleń do cen np. lepszej jakości kosmetyków, czy innych gadżetów, które często nie są nam niezbędne, pojawia się przypuszczenie, że są to tłumaczenia powierzchowne. Poza tym doświadczenie wykazuje, że często łatwiej jest zorganizować pieniądze na pokrycie kosztów szkolenia psychoedukacyjnego niż przekonać potencjalnych uczestników do opłacalności wzięcia w nim udziału.

W głębi, przed zajęciem się swoim wnętrzem powstrzymują większość z nas dwie obawy: lęk przed poznaniem samego siebie (boimy się, że odkryjemy nasze niezbyt piękne cechy i motywy) oraz obawa przed zmianą (zmiana wymaga zawsze wysiłku związanego z adaptacją do nowego, wiąże się z opuszczeniem już wytworzonej strefy komfortu). Poza tym niezwykle rzadko można spotkać człowieka, który wykorzystuje w pełni swoje możliwości. Brakuje wzorów do naśladowania, osób, których życie pokazywałoby, że warto rozwijać swoje psychologiczne umiejętności.

Zdecydowanie brak również nawyków w tej dziedzinie. Młodzi ludzie nie wynoszą ich z domu, bo instytucja szkoleń uczących jak rozwijać swoją osobowość, osiągać sukcesy i życiowe zadowolenie jest stosunkowo młoda. Osiąganie sukcesów jest postrzegane jako dar losu, a nie jako umiejętność do rozwinięcia. Stąd wielu ludzi, szczególnie młodych oczekuje, że sukces przyjdzie na drodze magicznej, bez doskonalenia, studiowania, uczenia się, rzetelnej pracy. Tymczasem odniesienie sukcesu w dzisiejszym świecie wymaga określonych umiejętności, zarówno merytorycznych jak i psychologicznych, rozwijanych od wczesnego dzieciństwa lub wypracowanych później, w efekcie świadomego wysiłku.

Z domu młody człowiek często nie wynosi odpowiedniej wiedzy czy umiejętności potrzebnych do tego aby osiągnąć sukces, gdyż jego rodzice sami ich nie posiadają. Co więcej, często przekazują mu, w najlepszej wierze, nieskuteczne lub wręcz błędne w odniesieniu do zmienionych warunków otoczenia, sposoby postępowania. Zmiany we w współczesnym świecie następują obecnie tak szybko, że to co było skuteczne wczoraj, nie jest już skuteczne dzisiaj. Kiedyś atutem było dotarcie do informacji, dziś umiejętność dokonania wyboru pośród informacji do nas docierających. Sposoby myślenia i działania skuteczne dla naszych przodków nie przystają do realiów współczesnego świata. Potrzebujemy uczyć się świadomie opanowywać nasze naturalne, automatyczne reakcje, kontrolować starsze ewolucyjnie i działające odruchowo systemy w naszych mózgach. Współczesny świat wymaga od nas nieustannego oduczania się rzeczy starych i uczenia nowych, elastyczności i systemowości myślenia.

Rodzice często mają nadzieję, że szkoła przygotuje ich dzieci do dorosłego życia, zapewni – jak to się mówi – dobry start. Nie ma w niej jednak przedmiotów takich jak matematyka dobrobytu, anatomia sukcesu, chemia szczęśliwych związków, technika sukcesu zawodowego. Za pieniądze niemal całego narodu, programy szkolne zaopatrują młodych ludzi głównie w wiedzę teoretyczną, która bywa, że dezaktualizuje się zanim ukończą naukę lub okazuje się tylko niepotrzebnym balastem. W nikłym stopniu szkoły przygotowują absolwentów szkół do świadomego kształtowania własnego losu czy borykania się z problemami emocjonalnymi, odrzuceniem, niskim poczuciem własnej wartości, własną ciemną stroną osobowości, nawykowymi nieadekwatnymi reakcjami.

Tego typu przygotowanie nie należy jednak do specyfiki nauki szkolnej i trudno go od szkoły w obecnym kształcie wymagać. Nie można rozwijania własnej osobowości zrealizować w obligatoryjnym, nakazowym, sztywnym lekcyjnym i zaliczeniowym systemie. Tabliczki mnożenia można się nauczyć niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie. Rozwiązywania konfliktów lub skutecznego podejmowania decyzji możemy nauczyć się tylko wtedy, gdy rzeczywiście tego chcemy.

Praca psychologiczna nad własnym rozwojem psychicznym jest wciąż jeszcze zajęciem elitarnym i jej potrzebę rozumieją tylko najbardziej świadome jednostki. Jednak podejmowany przez nie rozwój świadomości ma pozytywny wpływ na całe otoczenie. Osoby te stają się później motorami rozwoju w swoim środowisku. Pokazują własnym życiem, że sukces jest w naszych rękach i zależy bardziej od konkretnej wiedzy i umiejętności, niż dobrego losu czy szczęścia.

Krystyna Kozikowska-Koppel