Poznawanie samego siebie – wstęp

Wszystkie wielkie systemy filozoficzne i religijne mówiły ludziom o konieczności poznania samego siebie. Człowiek współczesny skupia się jednak głównie na otaczającym świecie, często zapominając o ważności eksploracji własnego wnętrza. Jego najważniejszym doświadczeniem jest oglądanie, wybieranie, kupowanie i konsumowanie. Wędruje pomiędzy ofertami tego świata jak po ogromnym supermarkecie, starając się jak najwięcej zagarnąć do swojego koszyczka, często nawet nie zastanawiając się, czy oferowane mu towary odpowiadają jego rzeczywistym potrzebom. Ogromne bilboardy obiecują mu możliwość dostania tego, co nieosiągalne; cudowny krem przywróci aksamitną gładkość i młodość jego skórze, wspaniały dezodorant zapewni mu spotkanie wspaniałego partnera, puszysty serek uczyni jego rodzinne życie oazą szczęścia, do tego tanio, po promocyjnej cenie. Niekończące się pasmo atrakcji i okazji utrzymuje uwagę w ciągłym ruchu.

Wędrując od jednej obietnicy spełnienia do drugiej, współczesny człowiek często potrzeby poznawania samego siebie nawet nie odczuwa. Znaczną część swojego wolnego czasu spędza w magicznym świecie postaci filmowych konsumując ich życie, przejmując się ich problemami i sprawami lub eksplorując światy fantazji, odgrywając role ważnych postaci czy przeżywając mrożące krew w żyłach przygody na ekranie komputera, a wszystko to bezpiecznie, bez wysiłku i ryzyka.

Człowiek pozbawiony kontaktu z centrum w sobie, punktów orientacyjnych własnych potrzeb i wewnętrznej hierarchii wartości, często nie potrafi dokonać jakiegokolwiek wyboru, żyje w sztucznym świecie spełnionych marzeń, stworzonym przez sztab specjalistów od marketingu, kierując się tym, do czego skłaniają go wszechobecne reklamy. Nic nie zachęca go do tego, by się zatrzymać, spojrzeć w głąb samego siebie, skupić uwagę na czymś innym niż wystawione towary. Gna go ciągły głód konsumpcji, zawsze jest gdzieś nowa okazja i nowa atrakcja. Nie znając siebie, nigdy nie może być jednak pewny czy ma do czynienia z obiektywnymi prawdami, czy tylko z umiejętnie wykreowanymi iluzjami i wyobrażeniami, trudno jest mu więc określić dokąd ma podążać i co robić. Próbując zyskać cały świat, doświadczyć wszystkich atrakcji, traci samego siebie; nie tyle żyje, ile jest wypełniany życiem wykreowanym przez aktualne trendy mody, nie swoim. Posłusznie wykonuje podstawowe polecenie konsumpcyjnego społeczeństwa: „Oglądaj! Wybierz! Kup!”

Lekceważąc lub wręcz unikając poznania siebie, człowiek-konsument żyje w sferze wyobrażeń i sądów, a nie rzeczywistości, realizuje cele marketingowe a nie własne potrzeby. Wielu ludzi wierzy, że wystarczy tylko mocno chcieć, oczekiwać i wierzyć aby otrzymać, przy czym ich oczekiwania się niejasne i niesprecyzowane. Chcą np. doznawać szczęścia, ale nie wiedzą, co daje im poczucie szczęścia. Łatwo przyjmują do wiadomości, że będzie to kolejny reklamowany gadżet, że dzięki niemu osiągną ten stan szczęścia malujący się na modelowych twarzach.

Kiedy dochodzi do konfrontacji ich oczekiwań z rzeczywistością przeżywają często rozczarowanie; życie nie przypomina cudownych obrazów z reklam. O powodzeniu w życiu decyduje bowiem przepływ informacji między jednostką i otoczeniem, odejście od wyobrażania sobie na rzecz rozpoznawania faktów i refleksji, jasne uświadomienie sobie własnych rzeczywistych potrzeb, podjęcie kroków w celu ich realizacji, co często wymaga opuszczenia strefy względnego komfortu i wygody. Oznacza to też obserwację pojawiających się myśli i doznań i zastanawianie się nad ich znaczeniem. Jednak chwila rozczarowania z reguły nie trwa wystarczająco długo, aby miała znacznie, bo oto pojawia się kolejna obietnica, kolejna jeszcze większa okazja…

Na dokładkę droga samopoznania nie jest drogą łatwą i wymaga odwagi w konfrontacji z często trudnymi doznaniami. W psychologii można spotkać się z hipotezą, że wielu ludzi wręcz ucieka od odsłonięcia samego siebie, boi się bliskiego kontaktu z samym sobą. Można się nawet spotkać z poglądem, że człowiek może znieść wszystko za wyjątkiem jasnego, pełnego i całkowicie świadomego wglądu w to, jaki jest. Istnieje w nas szereg aspektów, które wolelibyśmy pozostawić w mroku nieświadomości, nawet jeśli to czyni nasze życie kalekim i niepełnym, przynosi ból i cierpienie, niż stanąć z nimi twarzą w twarz i próbować coś zrobić.

Kiedy ludzie zaczynają poznawać siebie odkrywają, że są istotami wielowymiarowymi, ale równocześnie podzielonymi na części, które są odizolowane od siebie i często znajdują się w stanie konfliktu lub wręcz wojny. Serce walczy z rozumem, rozum z ciałem, jedna decyzja ciągnie nas do przodu, inna do tyłu. Jedna cząstka nas formułuje plan i dąży do jego realizacji, a druga sabotuje jego wykonanie. Powoduje to, że często nie rozumiemy samych siebie i jesteśmy zaskoczeni kierunkiem, jaki przybrało nasze życie. Myśleliśmy, że poszukujemy szczęścia, a odkrywamy, że w głębi, z różnych najdziwniejszych czasem powodów, dążymy do cierpienia. Nazywamy to losem lub przypadkiem, nie zdając sobie sprawy, w jaki sposób ten los budujemy własnymi, często konfliktowymi decyzjami. Odkrywamy jak mało o sobie wiemy. Psycholodzy uważają, że wykorzystujemy kilkanaście, a może nawet tylko kilka lub mniej procent własnych możliwości. Istnieje bowiem jeszcze wiele obszarów, w których nawet nie wiemy, że nie wiemy. Postrzegamy maleńki wycinek świata za pomocą bardzo ograniczonych i podatnych na złudzenia narządów zmysłów i łudzimy się, że znamy obiektywną prawdę. Odkrywanie tego, jak bardzo się czasem mylimy jest frustrujące.

Jaki jest więc sens ma przyjmowania na siebie wszystkich tych trudności, skoro wokół jest tyle przyjemniejszych możliwości? Co daje poznanie siebie? Przede wszystkim, umożliwia zrozumienie w jaki sposób tworzymy swoje własne życie i tym samym przejęcie nad nim kontroli, nawet w tych sprawach, które wcześniej odbieraliśmy jako całkowicie od nas niezależne, daje poczucie wpływu i związane z tym zadowolenie. To, na ile czujemy się ze sobą dobrze, myślimy pozytywnie o sobie i naszym życiu, zależy bowiem w dużej mierze od tego, na ile czujemy, że panujemy nad tym, co dzieje się w nas i wokół nas. Jeśli nie znamy i nie rozumiemy siebie, powierzamy własne życie grze nieświadomych sił, które, choć stanowią cząstkę nas samych, nie zawsze są przyjazne.

Podróż w głąb siebie samego wymaga od człowieka odwagi związanej z przekroczeniem dołu z usprawiedliwieniami, wzięciem na siebie odpowiedzialności za skutki własnych decyzji, za które często łatwiej byłoby nam obciążyć kogoś innego. Oczekujemy np. od różnego typu władz stworzenia nam odpowiednich warunków, podania praw i przepisów. W pewnym momencie rozpoznajemy, że żadna zewnętrzna władza nie stworzy nam raju na ziemi, jeśli nie zakaszemy rękawów i nie zaczniemy go budować własnymi rękami. Przemijały rządy i partie, a wraz z nimi ich obietnice i nadzieje ludzi. Zmian oczekiwano z zewnątrz. Psychologia uczy nas natomiast, że to my jesteśmy twórcami zmian we własnym życiu i zależą one od nas, że nikt nie dokona ich za nas. Unikanie zmian natomiast nieuchronnie prowadzi nas do odkrywania starej zawartości w nowym opakowaniu.

Ludzie pragną zmian (na lepsze), a równocześnie chcą zachować status quo (żeby tylko nie było gorzej). Potrzebę zmian postrzegają głównie na zewnątrz. Siebie są skłonni postrzegać jako utrwaloną raz na zawsze strukturę i bronią się przed wewnętrznymi zmianami, dążąc do utwierdzania się we własnych poglądach, zachowywania się w sprawdzony kiedyś sposób. Oczekują, że to przede wszystkim otoczenie, w tym – inni ludzie, będzie się zmieniało. Kiedy jednak otaczający świat się zmienia, co ostatnio dzieje się coraz szybciej, wymaga od człowieka nowych zachowań, ciągłego rozwoju, a więc zmian wewnętrznych. W zasadzie nigdy sytuacja nie jest dokładnie taka sama. To, co się sprawdzało kiedyś – dziś już często daje efektów. Rodzi to lęki i frustracje, wprowadza zamęt i chaos. Ludzie obawiają się, że wyzwania ich przerastają, nie mają zdolności, szans lub możliwości, a równocześnie takie myślenie stanowi usprawiedliwienie dla zachowania status quo.

Osoba, która poznaje siebie stopniowo odkrywa, że może znacznie więcej niż jej się wydawało na początku, jest w stanie stawiać czoła nawet bardzo trudnym wyzwaniom i wie jak wypracowywać sposoby radzenia sobie z nowymi zadaniami. Odkrywa w sobie coraz to szerszy potencjał możliwości i predyspozycji do uruchomienia i wykorzystania. Okazuje się, że im bardziej twórczo reaguje, tym widzi w sobie więcej twórczych możliwości. Jej postrzeganie siebie staje się bardziej elastyczne. Zaczyna też odróżniać w sobie to, co zmienne od tego, co pozostaje stałe pomimo zmian. Wie, że nawet bardzo się zmieniając pozostaje nadal sobą.

Aby poznać samego siebie, potrzebujemy, przynajmniej na początku, lustra. Doświadczenie pokazuje nam, że możemy poznawać siebie poprzez otwartość wobec innej osoby, która może wobec nas przyjąć rolę lustra. Lustro niczego nie odrzuca, nie wartościuje, pokazuje nam na samych bez oceniania, co pozwala na bezpieczne spotkanie z wszystkimi zagubionymi i kiedyś odrzuconymi cząstkami na samych. Niezwykle rzadko można jednak spotkać lustro czyste, wolne od tendencji do ukierunkowywania i zniekształcania naszego procesu postrzegania.

Wejście w bliski kontakt z samym sobą i swoimi problemami może oznaczać kontakt z rejonami, w które zapuszczanie się może być niebezpieczne, a przeprowadzenie konstruktywnych zmian może wydawać się ponad siły. Również z tego powodu warto mieć w trakcie tej podróży przy sobie doświadczonego przewodnika.

Obecnie istnieje wiele różnych możliwości otrzymania wsparcia na drodze do samego siebie, wypracowano też wiele pomocnych metod. Kiedyś były one domeną szkół duchowych, jednak w miarę oddalania się od swoich początków szkoły te obrosły w często jedynie słuszne interpretacje. Preferowany w danej szkole system wierzeń i przekonań, może ograniczać eksploracje własnego wnętrza i kategoryzować wyłaniające się doświadczenia wg z góry ustalonych schematów utrudniając rozpoznanie własnej indywidualności. Często symbole stosowane w szkołach duchowych na tyle oddaliły się od swojego źródła, że przestają być zrozumiałe lub są obce kulturowo i przez to nieczytelne. W pewnych systemach niektóre doznania wręcz nie mają racji bytu i nie są akceptowane, a ich ujawnianie się jest blokowane.

Aby odpowiedzieć na potrzebę poznania samego siebie, szereg narzędzi opracowano również w ramach psychologii. Niektóre z nich stanowią adaptacje technik ze szkół duchowych lub bardzo je przypominają, a interpretacja religijna została zastąpiona interpretacją naukową.

Poznaniu siebie służą zarówno testy psychologiczne jak i warsztaty, w trakcie których za pomocą różnych gier i ćwiczeń można poszerzyć wiedzę o sobie. Są one o tyle wartościowe, że dają poczucie bezpieczeństwa, jakiego nie daje eksperymentowanie na codziennym życiu. W życiu za samowiedzę często płaci się wysoką cenę. Poza tym ćwiczenia są tak zbudowane, że znacznie skracają czas dochodzenia do wniosków, a obecność trenera ułatwia odniesienie ich do własnego życiowego doświadczenia i dokonywanie zmian. Inni ludzie na zajęciach stają się dla nas swojego rodzaju lustrami, w których możemy się przeglądać oraz wsparciem, dzięki któremu możemy zajść dalej niż zaszlibyśmy sami.

Wśród psychologów często również można spotkać się ze skłonnością do kategoryzacji i ujmowania doświadczenia w ramach preferowanej koncepcji, poszukiwania czy wręcz naginania doświadczenia do jej wzorców, a doświadczenia niezgodne z tymi wzorcami bywają odrzucane. Stawia to osobę poszukującą w dylemacie czy ufać własnym doznaniom, które mogą się okazać iluzjami, czy ufać interpretacjom przewodnika, które mogą być nieadekwatne. Osobiście uważam, że najważniejszy jest dialog i otwarte rozważnie obu tych możliwości, jako hipotez do sprawdzenia. Należy natomiast zachować szczególną ostrożność wobec osób, zarówno przewodników duchowych, psychologów czy psychoterapeutów, którzy posługując się autorytetem przypisanym do roli starają się nam narzucić swój sposób interpretacji.

Kategoryzacja doświadczeń i odnoszenie ich do pewnych wzorców nie jest złe, szczególnie na początku drogi. Pomaga odnaleźć punkty orientacyjne i uporządkować własne doznania, oswoić je przez odniesienie ich do pewnych wspólnych wzorców, zachować równowagę i poczucie kontroli. Może jednak okazać się problemem czy pułapką, kiedy przyjęty system poglądów zaczyna ograniczać swobodę i wolność indywidualnych poszukiwań.

Krystyna Kozikowska-Koppel