Po co komu psycholog?

Kiedy chcemy zobaczyć jak wyglądamy używamy lustra. Nie da się pewnej części siebie zobaczyć bez lustra. Jeśli coś chcemy zmienić też potrzebujemy lustra. Podobnie przedstawia się sprawa z naszą psychiką. Jeśli chcemy poznać, zrozumieć, zmienić samych siebie, potrzebujemy jakiegoś rodzaju lustra. W optymalnym układzie psycholog staje się właśnie takim lustrem i im bardziej czystym lustrem potrafi być, tym więcej możemy się dowiedzieć o sobie. Jest to istotne szczególnie wtedy, gdy przeżywamy kryzys. W każdej trudności ukryte jest już rozwiązanie i psycholog może ukierunkować nas na jego dostrzeżenie. Każdy z nas posiada całą wiedzę o sobie w sobie i jedynym, bywa, że bardzo dużym problemem jest uzyskanie do niej dostępu. Skupieni na problemie, nie widzimy często dość wyraźnie przez pryzmat przeżywanych emocji czy ukształtowanych poglądów, obracamy się w kręgu zawężonej nimi świadomości. Dopóki w nim się obracamy, nie możemy rozwiązać problemu, gdyż wciąż powtarzamy te same nieadekwatne reakcje. Potrzebujemy doświadczenia, jakie by poszerzyło naszą świadomość, pokazało nam opcje, jakich nie dostrzegamy. Czasami nawet nie bardzo widzimy sam problem. Z reguły widzimy go poza sobą, bo postrzegamy głównie jego odbicie w zewnętrznym świecie. W tym układzie chcemy, aby zmienił się świat, jaki nas otacza.

Lubimy leki działające szybko i sprawnie, gotowe recepty. Ludzie zgłaszający się do psychologa często oczekują czegoś w rodzaju tabletki, która połknięta sprawi, że wszystko ułoży się dobrze, co często oznacza, że coś się na zewnątrz zmieni. Chcą, aby to odbyło się szybko, bez większego wysiłku i bezboleśnie. Postawa taka jest pewnego typu nieporozumieniem, a nasza psychika nie poddaje się takim oddziaływaniom. Zmiana nie przychodzi z zewnątrz, musimy jej dokonać sami, wyjść poza błędny krąg nieefektywnego myślenia i działania. Psycholog, żeby nie wiem jak się starał, nie jest w stanie włożyć nam do głowy zrozumienia czy zmiany – potrzebujemy znaleźć zrozumienie nasze własne zrozumienie, naszą własną zmianę. Możemy natomiast uzyskać odpowiednie dla ich zajścia warunki, zobaczyć w lustrze ile mamy wolnej przestrzeni, z jakiej istnienia dotąd nie zdawaliśmy sobie sprawy, odkryć nowe możliwości. Już sama obserwacja tego, co się dzieje, rozmawianie o tym w sposób przyzwalający na swobodną eksplorację własnego doświadczenia rozwija naszą świadomość.

Do rozwiązania naszych problemów potrzebna jest zmiana świadomości, wyrażająca się w zmianie sposobu myślenia, odczuwania i działania. Wymaga to czasu i pracy. Jeśli przez wiele dni uczyliśmy się choćby mieszać łyżeczką herbatę w prawą stronę, zmiana tego nawyku też będzie wymagała czasu i pracy. Podobnie sprawa ma się z nawykami oceniania siebie zbyt nisko lub myślenia głównie o niemożnościach, czy nałogowego czucia się niezadowolonym z własnego życia. Jednak pewnego dnia otrzymujemy efekty znacznie przewyższające włożony wysiłek. Druga osoba może nas wpierać w dotrwaniu do tego dnia. Możemy też poeksperymentować w bezpiecznej sytuacji gabinetu, zanim spróbujemy przenieść coś nowego na realne życie, uświadomić sobie, jakich zmian faktycznie chcemy.

Poszukiwanie własnego rozwiązania, nie znaczy, że nie możemy się wesprzeć czymś już gotowym. Gotowe recepty też mają swoje miejsce, bywają pomocne, ale mają też swoje ograniczenia. Jeśli nie jesteśmy ich świadomi, mogą okazać się bardzo rozczarowujące. Przez wiele tysiącleci ludzie usiłowali dawać innym dobre rady, zmienić świat innych na lepsze i znajdowali wielu, którzy byli gotowi stosować te rozwiązania, ale i jakoś nie wszystkim było lepiej. Na pewnym etapie naszego rozwoju, potrzebujemy oparcia, pozwalającego zachować równowagę w burzliwych momentach, kierunkowskazów i wskazówek, ale i uważności, gdyż dana i przyjęta w najlepszej wierze, gotowa recepta może okazać się pułapką ograniczającą nasz indywidualny rozwój. Każdy człowiek jest nieco inny i dlatego tylko do pewnego stopnia możemy wzorować się na doświadczeniu drugiej osoby. Wzorować, a nie powielać, gdyż to, co sprawdziło się w konkretnym przypadku jakiejś osoby, nie zawsze sprawdzi się w naszym konkretnym przypadku, a jeśli się sprawdzi uzyskany efekt nie zawsze będzie satysfakcjonujący. Nawet dieta dobra dla jednej osoby, nie jest dobra dla innej. Każdy z nas ma inny metabolizm, potrzebuje nieco innej ilości składników odżywczych, w zależności od uwarunkowań genetycznych, stanu zdrowia, rodzaju aktywności, miejsca zamieszkania. Podobnie jest z naszą psychiką, nasza indywidualność jest unikalna; potrzebujemy naszych własnych rozwiązań. To, co dla jednych jest rajem, dla innych może się okazać piekłem. Każdą receptę potrzebujemy przetrawić i zasymilować do naszych potrzeb. Bywa, że w tym procesie w ogóle okazuje się dla nas ona nieprzyswajalna lub nieadekwatna.

Stad gotowa recepta jest najbardziej odpowiednia dla… jej twórcy. Bywa, że ludzie, którzy odkryli coś znaczącego we własnym wnętrzu, mając czasami doświadczenia unikalne w skali ogólnoludzkiej, nie zauważają, iż ich odkrycia są dobre dla nich, ale niekoniecznie dla innych. Zamiast sami żyć tym, co zrozumieli, realizować we własnym życiu, przekazywać je jako własne indywidualne doświadczenia, przekazują je innym jako uniwersalne, blokując tym samym własne potencjalne doświadczenia odbiorców. Czasami tacy ludzie, lub ich uczniowie wręcz odrzucają możliwość innych odkryć, istnienie innych dróg rozwoju lub innych rozwiązań problemów, uznają je za błędne, złe lub niewłaściwe. Z czasem pierwotne doświadczenia zmienia się w system skostniałych reguł, jedynie słusznych poglądów na to, czego mamy prawo doświadczać, a czego nie.

Zastanówmy się, co zyskujemy, kiedy nie otrzymujemy w pełni gotowej recepty. Z jednej strony, mamy pragnienie szybkiego pozbycia się niewygody i zajęcia milszymi sprawami niż zmaganie z samym sobą, z drugiej – dzięki naszym trudnościom mamy szansę wznieść się na nowy poziom samoświadomości i rozwoju. Pragniemy, aby ktoś rozwiązał nasze trudności, ale możemy rozwinąć nasze własne umiejętności radzenia sobie ze sobą i własnym życiem, odkryć nasze własne zdolności do panowania nad wydarzeniami.

Wszelka zmiana zaczyna się od siebie i na sobie kończy, ponieważ to my tworzymy nasz świat. Robimy to nieświadomie, nawet wtedy, gdy odnosimy wrażenie, że nic od nas nie zależy. Z naszych problemów wyzwala nas nasze własne poznanie i zrozumienie, przy czym nie chodzi tu o poznanie czysto intelektualne, ale rozwijanie samoświadomości. Czasem to, co odkrywamy, może być szokujące, wydawać się zbyt trudne do przyjęcia, ale jeśli potrafimy się otworzyć na doświadczenie i je zasymilować, sprawia, że stajemy się bardziej wolni. Obecność drugiej osoby, zdolnej zaakceptować w nas to, czego sami nie potrafimy pomaga oswoić się z odrzucanymi aspektami, poznać je, zrozumieć i oswoić. Może wesprzeć nas w poszukiwaniu dla nich akceptowalnej formy wyrazu. Przed lustrem możemy przymierzyć różne stroje szukając tego, który z jednej strony – najlepiej nas wyrazi, z drugiej – będzie najbardziej odpowiedni w odniesieniu do danego otoczenia i danej okazji.

To, co w optymalnym układzie może psycholog, to zwrócić nam naszą własną władzę nad naszym własnym życiem. Choć, mówiąc ściślej, może odkryć przed nami, że nigdy jej nie straciliśmy, choć często wykorzystujemy w niekorzystny dla siebie sposób, jak to w lustrze widać.

Krystyna Kozikowska-Koppel