Jak świadomie wspierać społeczny rozwój młodszego pokolenia (dzieci i wnuków)?

Świat się zmienia. Z dziećmi jest coraz trudniej. Bywa, że rodzice są zmęczeni dziećmi, dziadkowie wnukami. Jeśli zachowanie dzieci i młodzieży nam się nie podoba, nie możemy przypisać całej odpowiedzialności za wszelkie zło rodzicom i szkole. Na dzieci poza rodzicami i szkołą oddziałują różnego rodzaju impulsy z zewnątrz np. sklepy, telewizja, Internet. Wpływają na nie miliardy bodźców. Poza tym, co jest specyficznie do nich kreowane, dzieci mają obecnie dostęp (często w małym stopniu kontrolowany) do informacji nie zawsze odpowiadających naszym oczekiwaniom. Nie jest to winą pojedynczej osoby czy grupy osób, to w pewien sposób wina nas wszystkich.

Dlaczego my dorośli inaczej (lepiej) funkcjonowaliśmy społecznie niż nasze dzieci?

Kiedyś biegaliśmy po dworze, chodziliśmy na trzepak, mięliśmy wiele interakcji społecznych, wcześnie uczyliśmy się bycia z innymi. Aktualnie wysłanie 6- latka i 4- latka do sklepu nie jest dobrze postrzegane. Teraz dziecko otacza się „ bańką”, ochrania się je. Pewnym problemem jest też to, że obecnie dzieci bardzo wcześnie zaczynają używać telefonu, Internetu, oglądają telewizję. Mniej niż poprzednie pokolenia kontaktują się bezpośrednio. Często ich partnerami kontaktu są fikcyjne postacie z gier komputerowych. Choć dawniej też były gry, ale grało się bezpośrednio z żywymi osobami.

Ćwiczenie 1:

Zadanie matematyczne: Grają 2 osoby jak w tenisie; wygrywający wygrywa i przechodzi dalej; zgłosiło się 131 zawodników. Pytanie brzmi: Ile jest potrzebnych wszystkich meczów? Ile konkretnych pojedynczych spotkań?

Podsumowanie pracy uczestników spotkania: To zadanie pokazało, że w grupie były osoby, które podjęły wyzwanie, inne osoby, które próbowały i takie, którym się nie chciało. Podobnie jest z dziećmi; nie wszystkie są takie same i nie wszystkie chcą. Za bardzo idealizujemy nasze dzieci i chcemy, aby były najlepsze. Wyobrażamy sobie dziecko wspaniale i idealne. Zapominamy jacy byliśmy my sami.

Pytanie do grupy: Czego według nas brakuje naszym dzieciakom?

Odpowiedzi uczestników: Więzi z rodziną, choć czasem rodzice ograniczają swoje dzieci. Wolności. Ważna jest umiejętność poradzenia sobie z wolnością. Brak wsparcia i brak pewności siebie, przekonania, że sobie poradzą w życiu, że dadzą radę.

Prowadzący: Aktualnie brakuje poparcia, wsparcia i podtrzymania „flow”- tej radości z życia.

Dzieci mają bardzo wiele do powiedzenia na temat tego, czego potrzebują, lecz często nie mają jasnej świadomości. Wymaga to posłuchania, pomożenia w znalezieniu odpowiedzi. Dzieci uzależniają się od telefonu komórkowego, gdyż brak im interakcji i zachwycają się technologią, a my pomagamy im w to „wpaść”. Dla wielu rodziców jest to wygodne.

Myśląc o naszym dziecku powinniśmy myśleć też o całej społeczności tzn. o innych dzieciach i ich rodzicach, bo oni mają wpływ na nasze dziecko. Musimy przygotować nasze dziecko do życia wśród ludzi. Dzieci mają mega potencjał; w każdej osobie jest to dobro. Dzieci wiele potrafią, ale i więcej mogą. Robienie nowych rzeczy bywa jednak ryzykowne. Prowadzący opowiedział jako przykład o tym, jak jego 8-letni syn przeciął sobie palec maszynką do krojenia i był w szpitalu. Obsługiwanie maszynki do krojenia było ryzykowne, ale bez ryzyka nie ma postępu.

Jak możemy pomóc naszemu dziecku rozwijać się społecznie?

Kupując coś dziecku np. trampolinę zastanówmy się; może nasze dziecko mogłoby pójść na trampolinę do innego dziecka i tak nawiązać relacje społeczne, a może my moglibyśmy zaprosić inne dzieci, aby przyszły do niego na trampolinę. W obecnej dobie aspekt społeczny jest najbardziej istotny, a równocześnie tego najbardziej w szkołach brakuje. Co my wszyscy możemy zrobić, aby móc wpływać na edukację?

Ćwiczenie 2:

Mówiąc „Cisza na morzu, cisza w chacie. Kto się odezwie – ściąga gacie.” prowadzący rozdał teczki, w których były poszczególne elementy, z jakich należało ułożyć kwadrat. Zadanie miało być wykonane, gdy każda osoba będzie widziała przed sobą kwadrat. Nie wolno było rozmawiać.

W grupie tylko jedna osoba ułożyła przed sobą kwadrat, choć w sposób niestandardowy i najmniej oczekiwany, co zasygnalizowała podniesieniem ręki. Nikt na to nie zwrócił uwagi. Reszta osób nie zdołała ułożyć, ani dostrzec przed sobą kwadratu. Ponieważ czas był ograniczony, prowadzący przerwał wykonywanie zadania. Wyjaśnił, że zadanie nie zostało zaliczone, gdyż członkowie grupy nie współpracowali razem. Tylko jedna osoba widziała przed sobą kwadrat, ale nie zainspirowało to innych.

Okazało się, że elementy jakie otrzymał każdy z uczestników nie umożliwiały ułożenia kwadratu. Potrzebna była współpraca wszystkich, choć nie można było rozmawiać. Można było natomiast porozumiewać się niewerbalnie. Osoba, której udało się zobaczyć kwadrat, ułożyła elementy tak, że pomiędzy nimi znalazła się pusta, kwadratowa przestrzeń. Kwadrat było widać.

Osoba, która ułożyła kwadrat wyraziła opinię, że każdy kij ma dwa końce,  człowiek potrzebuje zarówno umiejętności indywidualnych jak i społecznych. Ludzie uczeni tylko działań społecznych, mogą nie radzić sobie z sytuacjami wymagającymi działania samotnego. Dziecko, które by samotnie wykonało analogiczne ćwiczenie w grupie jako jedyne, mogłoby się poczuć skarcone uwagą, że tak samo nie zaliczyło ćwiczenia jak wszystkie inne bo nie wykonało go zespołowo, co więcej, nic nie zrobiło aby innym przekazać swoje rozwiązanie. (Uczestnik zasygnalizował znalezienie rozwiązania, ale nikt na to nie zwrócił uwagi, a nie chciał się narzucać.) Mogłoby uznać, że jego jednostkowy wysiłek jest bez znaczenia i przestać go podejmować. Istotne jest aby społeczeństwo też zwracało uwagę na jednostkę i doceniało jej indywidualność.

Pytanie jakie warto sobie zadać: „Co cię jara w edukacji?”. Odpowiedź typowa dla nauczycieli: nic nie jara w uczeniu się. Zapytani przez prowadzącego nauczyciele – „Dlaczego więc ludzie się uczą?”, odpowiadali – „Bo muszą”.

My jako dorośli uczymy się tego, co chcemy. W szkole dzieciaki nie mają wyboru. Tymczasem każdy jest w czymś dobry i to należy zauważać i podkreślać. Należy dzieciom dawać poczucie celu i mistrzostwa. Człowiek może mieć umysł matematyczny, choć może nie umieć niczego ulepić z gliny i to jest jego mistrzostwo. Ważnym jest, aby pomóc dziecku znaleźć to coś w sobie.

Dzieci „muszą” mieć potrzebę własnej odpowiedzialności, co wymaga poczucia celu i możliwości eksperymentowania z podejmowaniem decyzji.  Trzeba im dawać możliwość popełniania błędów i uczenia się dzięki nim. Trzeba też dać dzieciakom czas na trening, bo inaczej nic z tego nie będzie.

Obecna szkoła posługuje się wartościowaniem – ocenami. Sprawdziany weryfikują wiedzę w danym momencie, nie umiejętność jej zastosowania w życiu. Stąd wzięła się reguła 3Z: zakuć zaliczyć, zapomnieć. Przez świadectwa tworzy się inżynierię oceniania, a my trochę własnymi zachowaniami podtrzymujemy świadomość tego systemu, podkreślając znaczenie tych świadectw („pokaż świadectwo wnusiu” itd.). Oczekujemy cenzurki z paskiem.

Co jest ważne? Czym się wyróżniać na świecie? Innowacyjnością. Ważna jest praca zespołowa. Warto mieć wiedzę merytoryczną i umieć współpracować w zespołach. W jednostkę nikt nie zainwestuje pieniędzy. Dlaczego? Jeden szef bez zespołu nic nie zrobi. Pójdzie popływać na desce, zginie i nie ma firmy. Nikt w jedną osobę nie zainwestuje.

Obecnie w szkole jest nacisk na wszystko. W programach szkolnych jest za dużo. Gdy jest zbyt wiele materiału, to dzieci nawet nie poczują podstaw. Chodzi o to, by grupa miała pewnego rodzaju wyzwania i mogła się wykazać na wyższych poziomach wiedzy. Trzeba pamiętać, że nie można wymagać od dzieci zbyt wiele na raz. Tymczasem nauczyciel pamięta, że jest rozliczany z realizacji programu.

Głosy z sali: Programy szkolne są fatalnie poukładane, a poziom nauczania znacznie obniżony.

Prowadzący: Uczymy dzieci konkretnej teorii na konkretną godzinę. Nie bierzemy pod uwagę indywidualnego tempa uczenia się, ani tego, że dzieci interesują różne rzeczy. Narzucamy kosmiczne wymagania, które nie są spełniane. W szkole mamy kompetencje przedmiotowe, ale brak kompetencji kluczowych.

Możemy wiele zrobić sami. Najpierw trzeba pokazać dzieciakom problem, a potem stworzyć warunki, aby każdy mógł się z czegoś wykazać. Wiadomo, że nie każdy będzie chemikiem. Może nie będzie chemikiem, ale jest dobry w czymś innym. Warto jest poznawać i wspierać talenty.

Przykład: gdy odkryjemy, że dziecko lubi grać w piłkę nożną, możemy namawiać je do nauki geografii albo fizyki nawiązując do tego (Z jaką siłą warto kopnąć piłkę, żeby trafić w bramkę? Jak piłka odbije się od podłoża mokrego lub suchego?) Tym można zachęcać dzieci do nauki. Również my sami musimy mieć szacunek do nauki. Musimy widzieć fizykę w piłce nożnej i tym zachęcać dzieci.

Dzieciaki potrafią wiele zrobić same np.  wymyślać treści przedstawienia. W projekcie „Olimpiada Kreatywności” w ciągu 3 godzin dzieci same zbudowały przedstawienie. Stworzyły nawet harmonogram, w którym opisały kto i za co jest odpowiedzialny.

Kiedy dzieciaki uczyły się przedsiębiorczości, robiły zadania kreatywne, show; robiły tzw. „modele biznesowe”. Miało miejsce pełne zaangażowanie. Dzieci robiły nawet projekty strony internetowej. W tym przypadku wiedza akademicka jest już nieważna.

Możemy też stworzyć „open space”- konferencję, gdzie wszyscy się moderują, rozmawiają.

Przy czym, nie patrzmy na dzieciaki tylko jak na same jednostki. Dzieci niech się uczą razem z innymi dziećmi. Możemy wykorzystać to, że ze sobą współpracujemy. Możemy to pokazać dzieciom. Na przykład: jeden rodzic pomoże obu dzieciakom z chemii, a drugi rodzic się lepiej zna z historii. Można angażować dzieci i rodziców do np. wspólnego przedstawienia. Tak możemy inspirować otoczenie, wciągać je we współpracę, pokazywać jej wartość dzieciom. Gdy dobrze wykorzystamy zespół, to ludzie motywują się wzajemnie od siebie. To zwiększa wartość zespołu. Ważne jest bycie w grupie i współdziałanie. Trzeba też umieć poprosić o pomoc i umieć powiedzieć, że się czegoś nie wie.

Jednak pamiętajmy, aby nie oczekiwać zbyt wiele. Zacznijmy od działania małymi grupkami, inwestycji w nasze dzieci i wnuki. Pomóżmy zintegrować całą klasę w szkole. Zintegrowana klasa plus rodzice to super wartość. Możemy wpływać w ten sposób na to, jak nasze dzieci są prowadzone.

Możemy zdobić jakieś przedsięwzięcie i zachęcić innych do działania, a następnie zostawić im to przedsięwzięcie; niech dalej działają sami. Możemy działać w myśl zasady: „zarażaj innych tym, czym się jarasz” – tym, co ci sprawia przyjemność. Ważne, by mieć możliwości i móc z kimś innym coś przeżywać. Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe, gdy ma się je z kim dzielić.

Gliwice, 10.08.2017

Prowadzący: Wojciech Gawlik

Streszczenie na podstawie szczegółowego konspektu jednej z uczestniczek Ani Kondrackiej.