Inspiracje 2014 – refleksja na podsumowanie.

Zakończyliśmy kolejny cykl Inspirujących Czwartków. Wzięło w nim udział  407 osób. Na poszczególnych spotkaniach gościliśmy od 6 do 58 uczestników. To ponoć niezły wynik, jednak na ile  jest on satysfakcjonujący? Przekazaliśmy mnóstwo wiedzy, która – mam nadzieję, będzie przekazywana dalej i w jakimś stopniu zaprocentuje w życiu odbiorców.  Nie jest on satysfakcjonujący dlatego, że w bardzo nikłym – w mojej opinii – stopniu udało się nam przekonać ludzi do pójścia krok dalej i bardziej praktycznej pracy nad własnym zdrowiem.

Obecnie inspiracja jest wszechobecna – mamy z nią do czynienia nieustannie, zarówno w Internecie, w bogato zaopatrzonych księgarniach, wciąż nowych czasopismach, ale i we wszechobecnej reklamie. Większości z nas telefonicznie oferowane są różnego typu inspirujące spotkania, do przyjścia na które zachęcani jesteśmy różnorodnymi nagrodami i bonusami. Do naszego kraju przyjeżdżają różnorodni mistrzowie Wschodu i Zachodu, możemy też posłuchać ich przekazu w Internecie. Wiedza, jaka kiedyś dostępna była uczniowi jedynie w wielkiej tajemnicy i po przejściu długiego okresu próby jest dostępna od ręki i gratis. Dziś nie stanowi już problemu znalezienie inspiracji do własnego rozwoju, ale dokonanie wyboru w morzu dobijających się do nas inspiracji. Np. ja, kiedyś byłam w stanie przeczytać każdą ukazującą się z interesującej mnie dziedziny książkę. Obecnie zaczyna kręcić mi się w głowie, kiedy oglądam półki w księgarniach, nie jestem w stanie nawet nadążyć za tym, co się ukazuje i choćby pobieżnie tego przejrzeć, nie mówiąc już o studiowaniu i zastosowaniu.

W tym układzie standardowa formuła, w jakiej były realizowane spotkania: wykład plus dyskusja w małym stopniu inspirują do działania. Tego samego, a w zasadzie więcej i prościej można się dowiedzieć surfując po stronach internetowych, czytając książki i gazety. Nie jest już dzisiaj problemem skąd i jak się dowiedzieć, ale czego chcę się dowiedzieć. Nie tyle, co i jak robić, ile, co chcę robić?

I tu pojawia się wielki znak zapytania. Czego w zasadzie ludzie chcą? Bo w dzisiejszych czasach, jak pisał Wyspiański,: „Oni wszystko mogą mieć, żeby tylko chcieli chcieć.” Krótko można by powiedzieć, wnioskując z najczęściej od dawna składanych sobie życzeń, że zdrowia, szczęścia, pomyślności, no i w dzisiaj czasach – jeszcze ten „kufereczek stóweczek”.

W trakcie realizacji naszego projektu zauważyliśmy pewną interesującą prawidłowość: więcej osób wzięło udział w spotkaniach, na jakich mówiliśmy o uzdrawianiu niż na tych, na jakich mówiliśmy o profilaktyce. Wygląda na to, że wciąż aktualne są słowa dawnego poety: Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie jako smakujesz aż się zepsujesz.

Zrobiliśmy eksperyment. Na spotkaniu poświęconemu zdrowemu odżywianiu, na jakim wielu uczestników wykazało się posiadaną już wiedzą na ten temat, na stół daliśmy ciasteczka pełne konserwantów i różnorakiej polepszającej smak chemii, prozdrowotne ciasteczka z musli i ekologiczne owoce. I Co? Ciasteczka pełne chemii zeszły w całości, zeszło trochę ciasteczek z musli, owoce pozostały w większości nietknięte…

Krystyna Kozikowska-Koppel, Koordynator programu Inspirujące Czwartki