Dla czego warto żyć?

Dla czego warto żyć? To nie błąd. Nie chodzi o pytanie: „D l a c z e g o  warto żyć?”, ale: „Dla  c z e g o  warto żyć?” Dlaczego – to zaimek wprowadzający pytanie, które zawiera prośbę o wyjaśnienie przedstawionej kwestii; pytanie zaczynające się od „dlaczego” jest pytaniem o sens i znaczenie życia, powody, dla jakich wybieramy raczej życie niż śmierć, jest pytaniem bardziej ogólnym i obiektywnym. Drugie pytanie jest pytaniem o wartości, które uznajemy za istotne we własnym życiu, jesteśmy gotowi poświęcać im swój czas, energię i uwagę, jest bardziej subiektywne.

Celem życia mogą być różnorodne wartości i często stanowią one uzasadnienie naszej egzystencji. Na filmie „Hary Poter i insygnia śmierci” główny bohater, zapytany: „Dlaczego żyjesz?” odpowiada – „Bo mam coś, dla czego warto żyć.” Odpowiedz na pytanie „dlaczego” i „dla czego” nie muszą być jednak takie same. Na pierwsze – odpowiedź może np. brzmieć -„Ponieważ życie jest czymś wyjątkowym, jest darem od Boga, jest piękne, itd.”, a na drugie – „Dla innych, dla bliskiej osoby, dla zwiedzania obcych krajów, zdobycia szczytu, stworzenia nowego lekarstwa, itd.

Nie zawsze też ludzie żyją dla czegoś konkretnego. Można postrzegać życie jako cel sam w sobie, żyć chwilą, na luzie, „z rozpędu” nie zastanawiając się nad tym, przyjmując to, co życie przynosi, nie skupiając się na jakichś szczególnych wartościach; w zasadzie to nie ma szczególnych wartości, dla jakich człowiek żyje, ale też nie ma szczególnego powodu, aby nie żyć. Czasami też człowiek żyje, nie dlatego, że odnajduje w życiu coś, dla czego warto żyć, ale dlatego, że boi się śmierci. Są też ludzie, którzy uważają, że zadawanie pytań w odniesieniu do życia jest stratą czasu, który można spędzić w o wiele przyjemniejszy sposób. Choć można o nich powiedzieć, że w tym układzie żyją dla przyjemności.

To, dla czego żyjemy, czyli co uznajemy za wartości, może pochodzić z naszego wnętrza lub z zewnątrz. Przy czym, wartości, dla jakich żyjemy, możemy wybrać świadomie, ale i przyjmować automatycznie wartości, które zostały nam przekazane przez innych, których nigdy nie poddaliśmy analizie i nie zastanowiliśmy się, czy dla takich właśnie chcemy żyć. Możemy uznawać je za tak oczywiste, że nawet nie przyjdzie nam na myśl, że mogłyby być inne. Kiedy potem spotykamy osobę, która żyje dla innych wartości niż my, możemy wręcz przeżyć szok – jak to jest możliwe, aby ktoś uznawał coś takiego w ogóle za warte poświęcania czasu i energii?! Zaraz za tym jawi się pokusa, aby uświadomić drugiemu człowiekowi to, w jak wielkim jest błędzie i co traci, a stąd już krok do nawracania innych na nasz system wartości. Oczywiście najczęściej budzi to opór, bo druga osoba postrzega nas dokładnie tak samo.

Ludzie często zachowują się tak jakby ich wartości były czymś obiektywnym, niezależnie istniejącymi bytami. Jednak dokładniejsza obserwacja może nam uświadomić, że są one czymś, co przypisujemy zewnętrznym obiektom. To, co ujawnia się w naszym doświadczeniu samo w sobie nie ma wartości, to my nadajemy temu wartość ze względu na swoje potrzeby, cele, poglądy. Coś samo w sobie nie jest czymś, dla czego warto (lub nie) żyć. To my takim to spostrzegamy, takim czynimy naszym wyborem. Zwykliśmy mówić: piękny obraz, piękna kobieta, brzydka sukienka, obiektywizując nasze oceny, jednak obraz jest piękny tylko w naszej ocenie i w odniesieniu do naszego systemu wartości, potrzeb i stanu umysłu. W odpowiednim stanie umysłu, wszystko może się nam wydać piękne…. To, jaką wartość ma dla nas chleb zależy od tego, jak dawno jedliśmy. To, że ja uważam, że dla czegoś warto żyć, nie oznacza, że inni są tego samego zdania. Optymalny dla nas system wartości nie musi być taki dla innych.

Posiadanie jasnego i uświadomionego systemu wartości ułatwia nam bardzo życiową nawigację, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy otacza nas trudna to ogarnięcia ilość ofert i możliwości walczących o naszą uwagę. Weźmy pod uwagę banalne zakupy robione w hipermarkecie, gdzie setki towarów wprost błagają nas, aby je kupić. Jeśli nie mamy jasności, co jest dla nas ważne, kupując jakiś produkt możemy poświecić swój czas i energię przeznaczone na zarobienie potrzebnych na to pieniędzy, użytkowanie tego towaru oraz pozbycie się czegoś już niepotrzebnego, a więc kawałek swojego życia czemuś, co wcale nam by się nie spodobało, gdybyśmy byli tego świadomi. Możemy np. wesprzeć zatrudnianie dzieci, brak bezpieczeństwa i higieny pracy, niesprawiedliwe place, zatruwanie powietrza lub wody toksycznymi odpadami, dodawanie do żywności szkodliwych substancji, hodowlę i transport zwierząt w pełnych cierpienia, nieludzkich warunkach.

Czy jesteśmy tego świadomi czy nie, każdy nasz wybór, każde działanie zmniejsza lub zwiększa na świecie ilość czegoś uznawanego za wartość przez nas i przez innych. To, iż nie jesteśmy świadomi jak daleko sięga nasze oddziaływanie, nie zmienia tego faktu. Dzięki naszym wyborom na świecie może być więcej sprawiedliwości lub niesprawiedliwości, bezpieczeństwa lub zagrożenia. Niewielu ludzi jednak otwarcie stwierdziłoby, że chcą żyć po to, aby zwiększać na świecie ilość zagrożenia.

Pewne wartości wydają się być uniwersalne, w każdym razie większość ludzi uważa, że warto dla nich żyć. Jednostki, które uważają coś innego często są uznawane za chore i nienormalne.

Brak świadomości, dla czego warto żyć sprawia, że możemy żyć dla cudzych, obcych nam wartości. Ciekawe jest np. to, że większość ludzi żyje między innymi dla pomnażania bogactwa, ale nie własnego. Świadomie jednak prawdopodobnie nigdy nie powiedzielibyśmy, że dla tego warto żyć, choć często można spotkać się ze stwierdzeniem, że warto żyć dla innych.

Obserwując konsekwencje naszych wyborów moglibyśmy jednak odkryć, że to, iż kierujemy się przy naszych wyborach jakąś wartością sprawia, że nie zwracamy uwagi, na to nośnikiem jakich wartości jest coś, co wybieramy, np. kiedy w trakcie zakupów kierujemy się głównie wartością „tanio” nasze preferencje stają się powodem np. drobnego, co prawda, ale jednak, naruszenia równowagi ekologicznej, drobnej niesprawiedliwości, cierpienia dajmy na to jakiegoś kurczaka czy krowy. Czy gdybyśmy wiedzieli, chcielibyśmy to wspierać? Często też ludzie kierują się wartością „łatwo”, nie sięgając dalej niż poza poczcie łatwości. Łatwo jest np. sięgnąć po papierosa w celu rozładowania napięcia. Ale jaka wartość kryje się jeszcze za papierosem? Udowodnione jest, że palenie szkodzi zdrowiu, pisze to na każdej paczce. Czy w takim razie palacze żyją dla tego, aby szkodzić swojemu zdrowiu? Zadanie takiego pytania może wywołać u palacza złość. Nie lubimy sobie pewnych rzeczy uświadamiać.

Rozwijanie świadomości własnego systemu wartości, nie jest jednak tak różowe jakby mogło się wydawać. Konfrontuje nas to z naszymi niekonsekwencjami, podświadomymi destrukcyjnymi dążeniami, ciemną stroną naszego ja. Wyraźnie ukształtowany i uświadomiony system wartości jest też wymagający. Ustawia nas w jasnej pozycji: chcę żyć dla tego i tego, a nie dla tamtego. No a jak, nie mogę, a jak to jest trudne, wymaga poświęceń?

Aby sobie poradzić z sytuacjami deprywacji ludzie wymyślili stwierdzenie: „Jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma”. Bliższe jednak przyjrzenie się stanowi faktycznemu pokazuje, że: „Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się lubi”. Nie mogąc żyć dla tego, dla czego pragniemy żyć, doświadczamy dojmującego braku, tracimy poczucie wartości i znaczenia, życie staje się miałkie, puste, pozbawione barwy i smaku. Często właśnie poczucie braku satysfakcji jest sygnałem, że nie żyjemy dla tego, dla czego chcielibyśmy żyć. Jest to jednak mniej bolesne niż wyraźna świadomość, że z jakiegoś powodu nie możemy żyć dla tego, dla czego chcemy żyć. Bywa, że ludzie w takiej sytuacji odbierają sobie życie, lub ich życie więdnie i zamiera. Łatwiej jest radzić sobie z pewnym niejasnym dyskomfortem, który w dzisiejszym świecie łatwo możemy zagłuszyć.

Wielu ludzi boi się zagłębiać w to, dla czego chcieliby żyć, odkryć to, boją się bólu derywacji, zmagania z wymaganiami, własnym niedorastaniem do własnych wartości, albo przerażenia wynikającego z odkrycia dla czego właściwie żyją, spotkania z mrokiem psychologicznym. Bywa, że człowiek w takiej eksploracji własnego wnętrza odkrywa, że żyje dla cierpienia, że fascynuje go ono i ciekawi.

O ile pierwsze pytanie brzmi: Czy wiesz dla czego warto żyć? – implikuje ono następne pytanie: Czy wiesz dla czego żyjesz? A to implikuje z kolei pytanie: Czy żyjesz dla tego, dla czego uważasz, że warto żyć? A jeśli nie, to co sprawia, że dla tego żyjesz?

A dla czego możemy żyć? W zasadzie wartością może być wszystko, dowolny przedmiot, idea lub instytucja, jeśli tylko człowiek przypisuje temu ważną rolę w życiu. Z dokonanym przez człowieka wyborem wartości w zasadzie nie da się polemizować, ponieważ ma subiektywny charakter. Warto zwrócić jednak uwagę na kilka rzeczy.

Wartości bywają dzielone na dwa typy: jedne to wartości konkretne takie jak dom, samochód, ogród, ale też i ciało drugiej osoby, a drugie – wartości niematerialne, abstrakcyjne, które nazywamy też duchowymi jak spokój, dobro, wiedza, wolność, ale też i osobowość drugiego człowieka. Kiedy jednak dokładnie poobserwujemy sytuację, możemy zauważyć, że wartości materialne są dla ludzi nośnikami wartości niematerialnych np. samochód – wygody, prestiżu, poczucia własnej atrakcyjności, a więc jeśli nawet żyjemy dla wartości materialnych – żyjemy z reguły dla tego, czego nośnikiem są dla nas te wartości. Wartości mogą mieć kilka warstw, ukrywając się wzajemnie za sobą czy stanowiąc swoje nośniki, toteż dokładniejsze ich zgłębienie może nam odsłonić, że w gruncie rzeczy żyjemy dla czegoś innego niż w pierwszej chwili nam się wydawało. Odkrycie to może nas całkowicie zaskoczyć i wywrócić nasz świat do góry nogami.

Wartości możemy też podzielić na konstruktywne, takie jak zdrowie, pokój, miłość, mądrość, współpraca, destrukcyjne takie jak zło, cierpienie, przemoc, opanowanie i podporządkowanie sobie innych oraz wartości pozorne takie jak więcej, szybciej, taniej.

Wartości konstruktywne wymagają inwestycji, czasu i pracy, jednak przynoszą zyski z nawiązką.

Wartości destrukcyjne, z reguły łatwo i szybko dają spodziewane efekty, często nie wymagają pracy lub wymagają jej mniej, a ich cena nie wydaje się wygórowana, jest mało czytelna, lub wręcz jej nie widać, jednak płaci się później za nie z nawiązką i cena bywa bardzo nieprzyjemna.

Wartości pozorne są niejednoznaczne, dobre lub złe w zależności kontekstu, są częścią, która się uniezależnia i zaczyna żyć samodzielnym życiem. Taka wartością jest np. „więcej”. Często mówi się, że: Dobrze jest mieć więcej niż mniej. Pytanie brzmi jednak – czego? Można mieć więcej zdrowia, ale i więcej choroby. Albo – „lepsze”. Można produkować lepsze lekarstwa, ale i lepsze bomby. Kiedy dla kogoś wartością jest „lepiej” lub więcej”, nie dla niego znaczenia, co ma być lepsze lub czego ma być więcej. Poświęcanie swojego czasu i energii wartościom pozornym spłyca i wyjaławia życie, powodując po pewnym czasie wewnętrzną pustkę. Możemy się np. skupić na posiadaniu w i ę c e j pieniędzy, samochodów, kobiet ale zawsze możemy mieć jeszcze więcej i jeszcze więcej. Nigdy nie możemy się zatrzymać i powiedzieć „dość”. W tej pogoni za więcej gubi się pytanie – Po co? Zaczynamy tracić orientację, o co w tym wszystkim chodzi. Możemy np. starać się produkować taniej i w tej pogoni za „taniej” zgubić sens samej produkcji, efektem czego są np. sery bez sera, wędliny bez mięsa czy soki owocowe, które w całym swoim cyklu produkcyjnym nie widziały owoców, coś co niby jest tanie, ale oszukuje nasz organizm i często mu szkodzi, przestaje spełniać swoje zadanie, staje się pozorne.

Jasne określenie dla czego warto żyć nie jest prostą sprawą, wymaga nieraz sporo „wykopaliskowej” pracy, niemniej bez jasnego rozszyfrowania własnego systemu wartości i uporządkowania go, trudno jest osiągnąć kontrolę tego, co dzieje się w naszym życiu.

Krystyna Kozikowska-Koppel